Ahh, tak bym mogła zacząć właśnie dzisiaj swojego posta, no ale ale...
Pare osób już o tym wie, no ale napiszę to teraz już oficjalnie :)
W sobotę o godzinie 14 miałam rozmowe z rodzinka z San Francisco !
Rodzice młodzi, dzieciaki chlopiec 3 latka i mała 1 rok :) Do opieki tylko dziewczynka.
Rozmowa trwała ponad 30minut, wypytywali o wszystko, bo szukaja pierwszej Au Pair.
Powiedzieli mi o szkole, lokalizacji i wszystko... Rozmowa była luźna, śmialiśmy się przede wszystkim i rozumiałam wszystko - pamietam jak rozmawialam z rodzina z Irlandii... O mamo... Tragedia nad tragediami :D
Wczoraj, tj. poniedziałek dostałam maila od rodziny o treści :
"Hi Klaudia,
Thank you again for taking the time out to meet our family on Saturday. We feel you are the best fit for our family and the lifestyle in San Francisco. Your experience, maturity, and independence at such a young age makes you an ideal candidate for us and the new and exciting challenges ahead in America. We are very excited to have you be part of our family and hope you feel the same way.
Please respond to let us know that you will be accepting our offer to become an au pair for our family.
... "
Jak zobaczyłam tego maila, a w treści " I think We're a good match!" to zawału dostałam...
Kolejny mail był od LCC co o nich mysle itp.
Kolejny z Centrali z USA...
I sie zaczeło :)
Teraz pewnie zdziwie wszystkich !!!
Postanowiłam zrezygnować z programu i na chwilę obecną nie jechać :)
O przyczyny nie pytajcie, bo sama ich sobie nie wybrałam - no dobra , przyczyniłam się do tego ! No ale... Ktoś teraz pomyśli co ze mnie za dziewczyna... Ponad rok się stara na wyjazd, mysli o Californii a gdy już wszystko ma i wystarczy powiedzieć TAK, JADE, to mowi ze rezygnuje! Istne szalenstwo... Wracam do Polski na "stare śmiecie" , ale już nie będe tam sama :) Zaczynam może nie nowe, ale lepsze życie. Świeta spędze w gronie rodzinnym, pewnie imprezy wpadną, Sylwester i rok 2014! Na styczeń planowany jest Paryż i Warszawa może ?? :)
APiA... Tyle starań, pracy, aplikacji, referencji, filmików ! Ojej...
Można by tak wymieniać i wymieniać, no ale ale...
Bloga na chwilę obecną zostawiam, bo nadal jestem Au Pair.
Podsumowując. Myślę, że wybrałam dobrą drogę... Każdy mówi wow, stany , kariera, siano, język, szkoła i wgl... Powiem tak. Gdybym nie była teraz Au Pair, nie wiedziała jak to wyglada, nie widziała tej tesknoty, to powiedziałabym JADE JUZ TERAZ...
Inaczej to wyglada (jak dla mnie) teraz... Jestem tutaj, poznałam świetnych ludzi, język podskoczył mi o wiele wiele, ale ta tęsknota ! Ojej...
Pieniązki też udało mi się odłożyć, wiec nie narzekam :)
Teraz czekam ino na dzień, kiedy wsiąde do samolotu i pomyślę WARTO BYŁO!
Moja PERFECT FAMILIO - NADCHODZĘĘĘ !!! :))
Kto wie, może się jeszcze skusze na bycie Au Pair we wakacje w Europie, a może nie :)
Czuję, że to jest ten moment i ta chwila !
Pozdrawiaaaaaaaaaaam!!! :)))))
Klaudia, to jest bardzo dojrzala decyzja i bez wzgledu na to, co uwazasz za sluszne dla samej siebie - trzymam za Ciebie kciuki :) Tak, tesknota jest ogromna, ale jest taka fajna piosenka '8-15 londyn', gdzie padaja magiczne slowa: 'Dla tych, co pokonają w sobie lęk i tęsknotę.Nagrodą dzisiaj będzie równy start samolotem' i to jest kwintesencja mojego zyciowego etapu :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia i wierze, ze wybralas wlasciwy dla siebie kierunek samolotem :)
Ojeeeej, piosenke sobie posłuchałam i na prawde słowa dają do myślenia, no ale ja już postanowiłam :)
UsuńZ latania nie zrezygnuje, toteż już w styczniu lecę do Paryża ! :)
San Francisco, California - moje marzenie!! <3
OdpowiedzUsuńMoje od zawsze tez :) Ale gdy już je miałam, wybrałam lepszą drogę ! :)
Usuńoszalałaś lol. Chociaż rozumiem, bo czekam i szukam i czasem mam chwile zwątpienia. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoże i oszalałam, to się okaże w późniejszym czasie co było lepsze dla mnie samej :)
UsuńAle mam nadzieję, że dobrze wybrałam i nigdy nie będe tej decyzji żałować :)
Pozdrowienia !
Klaudunia, wierz mi...u mnie jest teraz 6:40 rano. Siedzę i czytam Twojego posta z oczami wielkimi jak z Krakowa do Massachusets i nie mogę uwierzyć !
OdpowiedzUsuńJestem mega zaskoczona, sama nie wiem czy pozytywnie, czy negatywnie! ;p
Jesteś już au pair, postawiłaś już krok w kierunku realizacji marzeń, wiesz jak to smakuje i jak najbardziej nie można zarzucić Ci braku odwagi. Często miałam wrażenie, że dziewczyny, które nagle decydują się na wyjazd i równie nagle z niego rezygnują są po prostu niegotowe. Ale nie ! Ty jesteś absolutnie gotowa i wierzę, że podjęłaś słuszną decyzję.
Każdy ma swoje priorytety, inne potrzeby i tą potrzebę wyjazdu też przeżywa na inny sposób.
Nie mnie oceniać, ani nikomu innemu! :)
Jestem pewna, że staniesz pewnego dnia na amerykańskiej ziemi i nadal z chęcią będę śledzić Twoją przygodę!
Trzymam kciuki za każdą podjętą decyzję !
:*
Patiii! Domyślałam się , że wiele osób zaskoczę , no ale tak wybrałam :) Tak jak napisałam w notce, gdybym tu teraz nie była, nie wiedziała jak to wyglada, od razu bym podjeła decyzje. Ale prawie pół roku (w grudniu będzie) jak nie mieszkam w Polsce i widzę, że tutaj - w Irlandii - jest o niebo lepsze zycie, to w Stanach musi być podobnie, ale rok to już za długo dla mnie :)
UsuńMam nadzieje, że postawie kiedyś swoją nogę w USA, ale może nie jako Au Pair ?
Buziaki! :);*
Tak Martyna :) haha!
OdpowiedzUsuńTo jest dopiero odważna i dojrzała decyzja! trzymam kciuki! :*
OdpowiedzUsuńDziekuje :)
UsuńNie masz pojęcia jak urosłaś w moich oczach ! Naprawdę ! :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie takie osoby jak Ty mega szanuję, które podchodzą z głową do takich spraw, sprawdzają swoje limity, możliwości i potrzeby.
Pół roku w Irlandii to był doskonały pomysł i optymalny czas żeby dowiedzieć się więcej o sobie i o tym, co jest dla Ciebie, gdzie i na jak długo.
Mega szacun kochana ! :)
Jeeej, na prawde jest mi miło to czytać :) Pół roku w Irlandii wystarczy :) Teraz czas na relaks i normalne życie, bez płakania, wyzywania, popychania i innych :D Dzieeeeeeki raz jeszcze ! ;);*
UsuńBardzo dobra, mądra i dojrzała decyzja, bo lepiej wrócić do swojego własnego domu, jeśli jest się tego pewnym niż wyjechać do Stanów. Tak jak mówisz - już pół roku jesteś poza domem, a kolejny rok w Stanach to bardzo wiele. Tak naprawdę nie ważne czy w NYC czy w San Francisco - tęsknota dopada wszędzie, każdy dzień trzeba z osobna przeżyć i codziennie wstając rano zdawać sobie sprawę, że jest się daleko.
OdpowiedzUsuńJa Twój wybór popieram i po ciuchu zazdroszczę, iż nie mam podobnego - możliwości powrotu po pół roku, bo nie oszukujmy się, 365 dni poza domem to wieeeeele żmudnych dni!
Pozdrów serdecznie Polskę ode mnie i powiedz jej, że w przyszłym roku tam wracam :)
Dziękuję ! :) Już się nie mogę doczekać, co prawda jeszcze wiele mnie tutaj czeka, bo i moje urodziny, urodziny młodego, imprezy, wyjscia i wgl ! ;) Staram się wykorzystywać mój czas na maxa, ale bardzo duże teraz siedze w
Usuńksiazkach, bo egzamin nadchodzi :(
A co do Polski to sie ciesze bardzo! :) Kolejne dni w samotnosci, w dodatku juz nie w Europie, tylko na innym kontynencie to by było za dużo dla mnie. No ale mam nadzieje, ze kiedys tam pojade ;)
A Polskę pozdrowie, nie marw się ! ;* Zleci Ci teeez :))
Kociaku tylko nie usuwaj bloga, kiedyś pewnie pojedziesz do USA (jako Au Pair lub nie) to będziesz musiała tu się chwalić swoją przygodą!!! Już ja tego dopilnuje małpo mała! :D:D:D
OdpowiedzUsuńReszte na ten temat wiesz, co mam do powiedzenia :*
Podjełam mam nadzieje słuszna decyzje ! Zresztą wiesz wszystko i widzimy się już w grudniu w Pozku moja mała ! :))
UsuńSzoooooookkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk!!!
OdpowiedzUsuńZdziwienieeeeeeee
Wooooooowwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww
Oszalałaś ;P marzenie było podane jak na tacy ;)
Może postąpiłaś słusznie,ale to wszystko okaże się za jakiś czas.. pamiętaj że czasu nie cofniesz.. a taka okazja nie trafia się na co dzień !! ;-)
MOJE MARZENIE JEST POJECHANIE CHOCIAŻ NA MIESIĄC DO STANÓW!! ;)
3mam kciuki że podjełaś idealną decyzję,i że nie będziesz jej NIGDY żałować;*
P.S- może łatwo mi mówić bo nigdy nie byłam tak daleko od domu na tak długo.. i nie wiem może co to tęsknota za bliskimi?;P chociaż jak byłam w Egipcie bez męża na tydzień,to za nim tęskniłam najbardziej;)
P.S.2- wyślij kartkę z Paryża!! ;D
Może i oszlałam, ale klamka już zapadła i czuje, że podjełam jak najlepszą decyzje ! :)
UsuńDokładnie, czas pokaże ! :))
Buziaki ! :)))
3mam kciukii!! ;)
UsuńDziękuję ! :)
UsuńDoskonale Cię rozumiem!!! jak już się tego liźnie i na chwile wróci sie do domu to człowiek wariuje przez swoje marzenia i plany. Ciężko z nich zrezygnować, ale równie ciężko je wtedy wykonać. Wierzę, że to dobra decyzja. Swoją drogą SF to moje marzenie :))))
OdpowiedzUsuń:)) A powiedz mi, co Ty teraz porabiasz ? :) Jakie masz nowe plany ! :)
UsuńA SF to było i zawsze będzie moim marzeniem ! :)
NO GŁUPIA <3
OdpowiedzUsuń:D
UsuńMoja imienniczko, ja jestem dwa tygodnie w Hiszpanii i już wiem na pewno że nie podejmę się drugi raz tego wysiłku, doskonale Ciebie rozumiem. Tak samo jak tym długo pracowałam nad tym aby być AuPair w USA, raz w tygodniu mam match, jednak po doświadczeniach tutaj, nie wyobrażam sobie kolejnego roku z dala od mojej rodziny i znajomych! Trzymaj się ciepło, to dobra decyzja.
OdpowiedzUsuńJa podjełabym tą decyzje zdecydowanie drugi raz, bo rodzinki tu i teraz mam idealną :) Ja miałam teraz matchy dość sporo, ale to prawda, ze rok bez widzenia ich to masakra. Tutaj jestem pol roku, ale byłam na 2 tygodnie w Polsce i miałam takiego powera pozniej, ze miesiac mi zleciał jak nie wiem :)
UsuńPozdrawiam