wtorek, 13 sierpnia 2013

Independence festival...!!!! - NADRABIAM ZALEGŁOŚCI

Hello hello !!
Przepraszam, że nie jestem tu systematycznie... Co to oznacza ? Czytam notki na innych blogach, ale na mojego bloga zwyczajnie brakuje mi czasu. Przerabiać zdjęcia, zmniejszać, pisać... Czuje się zmęczona no a wieczorami staram się wyrwać gdziekolwiek ;)

Pierwszy weekend sierpnia spędziłam z jedną Hiszpanką na festivalu myzycznym. Gdyby nie pogoda i fakt, że każdy miał kalosze, kurtki, szale, to śmiało można by powiedzieć, że festival był odpowiednikiem Polskiego woodstocku. Irlandczycy uwielbiają a wręcz kochają alkohol , zatem widok pijanych nastolatków - a w wiekszości rodzaju żeńskiego - był standardem.
Naszą przygodę zaczełyśmy w sobote od imprezy w Kilkenny. Z soboty na niedziele spałam u Tamary w domu, z racji, że jest ona Au Pair w pobliskiej wsi i mieszka sama mogłam swobodnie zostać na noc :)
Wyruszyłyśmy na festival w niedziele rano - w poniedziałek był bank holiday, zatem szaleństwo.
Festival odbywał się niedaleko Cork - niecałe 1,5h drogi z naszej okolicy ;)













Podsumowując. Festival genialny, ale na budżet Au Pair to da się odczuć stanowczo niestety :((
Jak widzicie - obuwie bardzo wyjściowe :D Gdyby nie Tamara, wybrałabym się tam w tenisówka, ale dzieki tanim sieciówką za 15€ uratowała ona moje stopy :D
Z rodzinką jest OK - zostaje :) Byłam na dwoch interview , o czym bedzie kolejny post ;)

Klaudia !

6 komentarzy:

  1. tobie to dobrze chociaz możesz legalnie pić hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że dobrze się tam bawisz zarówno na festiwalach jak i imprezowych wyjściach:) Ja z sentymentem wspominam moje irlandzkie imprezy, naprawdę panuje na nich specyficzny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się co weekend odwiedzać nowe miejsca :))

      Usuń