wtorek, 2 lipca 2013

Poznań # lot # podróż # HOST FAMILY # język

YES, I AM HERE !!!!!!!

Jej, doleciałam !! Z racji, iż leciałam pierwszy raz samolotem, przestrzegałam a nawet wręcz się bałam wszystkiego ! Wydrukowane miałam wszystko, ale stress i tak był ! Na lotnisko udałam się z mamą i siostrą. Byłyśmy na Ławicy (bo z Poznania leciałam) około 3 godzin przed lotem. Oddałam bagaż rejestrowany, później odprawa etc. Martwiłam się , że mój bagaż rejestrowany nie przejdzie - miał 3 cm za dużo i do tego momentu miałam nerwy. No ale podeszłam, wsadziłam, rozebrałam wszystkie możliwe "pikajace rzeczy" i goo ! Oczywiście focia "na fejsa" musiała być :)



Jeśli chodzi o lot, to było całkiem przyjemnie, bez turbulencji. Leciałam liniami RyanAir, zatem walka o miejsce przy oknie wyglądała mniej więcej jak wyścig szczurów. Udało się :D
Ale co tam :D Widokiem mogłam się jedynie nacieszyć przy starcie i przy lądowaniu a tak same chmury ! Podróż nie była męcząca, wrecz całkiem przyjemna. Leciałam 2h 40min, planowo. Ale jak zobaczyłam lotnisko w Dublinie, to o mało zawału nie dostałam !!! TAKIE WIELKIE !!! Jak wyladowalismy, dostałam smsa od Host Taty ze jest na lotnisku i ma niebieska bluzke z białym napisem ! Ze znalezieniem się nie było problemu ;)




Wsiedliśmy w auto i w drogę ! Z Dublina "do mnie" mam ok 2h jazdy, zatem musiałam się lekko wysilić i oczywiście rozmawiać. Po drodze nie było czego podziwiac, bo cały czas jechaliśmy autostradą (pędziliśmy - 150-160km/h to norma chyba)... Tematów nie brakowało, czasami nie wiedziałam co powiedziec, ale dałam rade ! Nigdy w życiu nie widziałam tylu koni, krów i owiec jak tutaj :o


Przyjechałam do domu ok 22. Oboje chłopców już spało, ale po chwili jak HM mnie przywitała zleciał na dół siedmiolatek i nigdy nie miałam takiej sytuacji, że obce dziecko się do Ciebie tak serdecznie przytula !!! Coś niesamowitego :) Małego poznałam dzisiaj. Na poczatku był nieśmiały, ale po chwili jak to jego mama mówi stał się małą mokey ! :D

Dzisiaj zostałam w domu sama z trzytalkiem i ich byłą Au Pair. Jest tutaj do niedzieli, abym mogła się swobodnie obeznać, poznać młodych etc. Jak wrócą rodzice, to jadę z nią prawdopodobnie do Dublina ! Jeszcze nie wiadomo czy dziś, bo kończy ona swój kurs i coś tam bedzie musiała jeszcze zrobić :D Ale ma mi pokazać co nieco :)

JĘZYK... Jak moja noga staneła na Irlandzkiej ziemii, miałam wrażenie że jedyne słowa które znam to HI, THANK YOU, AND, HOW ARE YOU... Seriooooo... Jak usiadłam do auta, Host tata do mnie mówi "you have open door" a ja yes i nic, a on się smieje, wstał, obszedł całe auto i zamknał mi drzwi... To było dziwne, ale i smieszne :D Nie no... Bariere językową z pewnoscią mam, ale myśle, ze niedługo się jej pozbede i bede smigać jak nie wiem ! :)

Zbyt wiele emocji na jeden dzień ! Pokoik mam mały, ale bardzo fajny :D Wgl okolica jest kosmiczna ! Drogi są tak wąskie, że chyba będe jeździc 20km/h i pozdrawiam kierownice z prawej strony <3

xoxo, Klaudia.

15 komentarzy:

  1. super:))) uśmiałam się z "wyscigu szczurów" w ryanair, bo też tak miałam. Zazdroszcze Ci, że miałaś miejsce k. okna, bo tylko w tym miejscu w tych samolotach można pospać:D jak są sympatyczni to bariera Ci minie raz-dwa:)) Powodzenia, trzymam kciuki i oczywiście pisz!!!!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masakra... Jak ruszyli , to koniec haha :D Ja nie spałam, podziwiałam, czytałam i słuchałam płaczu dzieci, bo było ich mnnóstwo. No jako tako własnie ją przełamuje ! ;)

      Usuń
  2. haha ten motyw z drzwiami boski :D Musiało być śmiesznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to było boskie, to o PANIEEEEEEE... Serio, wlatuja przodem, tyłem i ogarniaj sobie miejsce!!! Coś strasznego :D

      Usuń
    2. Ludzie wpuszczeni do samolotu bez miejscówek to istne szaleństwo!! Ale wiadomo- chcesz siedzieć przy oknie- trzeba walczyć!

      W ogóle w mega ładnym miejscu mieszkasz, ja zawsze zastanawiam się jak oni te domy ogarniają, jak wszystko takie samo!! Jak mieszkasz na obrzeżu ok, ale gdzieś w środku, pewnie na początku miałabym je liczyć :P A powrotu z imprezy w ogóle sobie nie wyobrażam :P

      Usuń
  3. Przypomnialo m isie jak leciałam w wieku 16 lat sama do Dublina co prawda na wakacje do rodziny ale pamietam jakie ogromne wrazenie wywarła na mnie Irlandia udało mi się bardzo dużo zwiedzić i bardzo bym chciała tam wrocic cichutko marze o tym ze uda sie we wrzesniu :) Bylam tam 2 miesiace a nauczylam sie wiecej niz przez cały okres szkoły:) Pozdrawiam i na pewno będe tutaj wpadać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze mało co widziałam, a już mi się podoba ! :) Mam nadzieje , że z językiem u mnie będzie tak samo ;) Pozdrawiam !

      Usuń
  4. Bariera szybko minie na pewno, w końcu nie ma wyjscia i musisz gadac z nimi po angielsku :P
    haha z drzwiami ostro xD .

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Ciesz się Irlandią. Do języka się przyzwyczaisz i jeszcze będzie Ci go brakować :)
    A i szacun że będziesz prowadzić lewą stroną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakraaaa, dzisiaj dziadek przyjechał, to juz wgl jakby po chinsku do mnie mowił...
      Starsi ludzie to maja taki akcent, ze juz nic nie rozumiem :/

      Usuń
  6. Tak, językiem się nie martw... cieszę się, że wszystko w porządku (:
    Czekamy na dalszą relację!

    OdpowiedzUsuń
  7. sytuacja z drzwiami dobra:p ale za tydzień już pewnie tak się osłuchasz z językiem, że nie będziesz miała problemów ze zrozumieniem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to już dzisiaj jest o niebo lepiej!

      Usuń
  8. Moment gdy dziecko się przytula - coś niesamowitego !

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahaha też miałam takie same wrażenia przy pierwszej wizycie w Irlandii :D
    wąskie ulice, same krzaczory, krowy, konie, pola, ale i tak KOCHAM to miejsce :)
    A język....co prawda bariery dużej nie było, ale oni strasznie mieszają z irlandzkim :o

    OdpowiedzUsuń