poniedziałek, 7 października 2013

Dublin - czyli weekend pełen przygód !

Ojeeeeej, śmiem sądzić, że Dublin to miasto nie dla mnie :D

No więc od początku! Piątek, godziny wieczorne udałam się do miasta i spałam u jednej dziewczyny, która również jechała do Dublina. W ten sam dzień moja Host rodzina wybrała się do Galway - jakieś 4h samochodem od mojego domu na pokaz koni i odwiedzić rodzine.
Umówiłam się z nimi, że mnie w niedziele odbiorą z miasta (ponieważ do mojej wsi nie jeździ autobus) około 22 i koniec weekendu. W efekcie wyglądało to taaaaaaaak :

Sobota, nasz autobus miał przyjechać o godzinie 7.50. Do Dublina jechało nas łącznie 8 osob,
wszystkie się spotkałyśmy na ulicy no i czekamy a autobusu nie ma ! Nasz autobus sobie nas olał i poprostu nie przyjechał... Czekałyśmy do 9.15 no i w drogę !

Po dwóch godzinach byłysmy już w centrum miasta i udałyśmy się do naszego hostelu.
Wchodzimy i mowimy. Mamy zarezerwowany pokoj dla 8 osob a nawet opłacony !
A Pani na to , ze niestety, ale owszem, rezerwacja była, ale na poprzedni weekend !
Dziewczyny załamane, bo 20€ poszło taaaak ooo a spać nie ma gdzie...
Ale widze, że Pani ma plakietke z imieniem Renata i pytam się czy jest Polką a ona ze tak!
No to do dzieła, rozmawiam z nia, namawiam i wgl... W efekcie pieniadze miały przepasć ale dostałysmy je z powrotem no i Pani obdzwoniła pare hosteli i znalazła coś podobnego na tą noc. Wiec problem z głowy i nam ulżyło ! Dziewczyny były wniebowziete, no ale chwile kazda miała zawał :D

No to w droge ! Poszłysmy zwiedzac i wgl, dzien minął bardzo sympatycznie, nawet pogoda nam dopisała ! Idziemy zwiedzac college, parki i muzea aż w jednej chwili było oberwanie chmury i silny deszcz ! Poszłysmy na kawke niedaleko collegu i po chwili wrocilysmy dokonczyc zwiedzanie. No i oczywiscie pamiatkowe zdjecie przy jednym z pomników i jedna dziewczyna źle staneła, powiedziała AŁA, ale mowi, dont worry, we can go...
No to w droge! Poszłysmy usiasc do parku a ona pokazuje nam swoja kostke... Cos strasznie czerwonego, wielkiego i NIEbolącego... No ale na nasze szczescie tuż obok parku był szpital i udałyśmy się tam. No to Pan doktor - dodam ze POLAK - stwierdził że to złamanie i jak ona jeszcze mogła chodzić !? No to noga w gips! AJĆ...

Zdecydowałyśmy się jeszcze tego samego dnia wrócić do domu, chyba na nasze szczęście był autobus o godzinie 20.30 i w domu ok 23... 
Ok, dziewczyny dojechały happy i zmeczone, ale co ze mna!? Przecież miała mnie Host rodzina odebrać w niedziele wieczorem a nie sobote ?
Aaaaaaaaaa... Na to wszystko mój telefon padł i co teraz !?
Wysiadłam na stacji dalej niż dziewczyny, bliżej domu i ide do pierwszego lepszego baru!
Wchodze a tam hahaha, ludzie +60 i tak jak rozmawiali, nagle cisza.
No to mowie, ze jestem Klaudia i chce zadzwonic. Przemiły barman Adam mowi spoko, nie ma sprawy. No to dzwonie do hostki, bo na moje szczescie znam jej numer na pamiec i obrazuje jej całą sytuacje, a ona ze spokojnie, nie martw się, zadzwonie Ci po taxówke , czekaj tam gdzie jestes, no to ja spoko. Chwile pozniej oddzwania na ten sam numer i mowi, ze takxi moze przyjechać za minimum godzine, no to ja ze spoko, bo i tak mam transport, uffff.

Siadam sobie przy stoliku, z 5 metrów od baru a Adam przyniosł mi kawe i mowi, chodz do baru, nie siedz sama , no to ok, poszłam i się zaczeło !
Moi nowi przyjaciele - hahahaha - +60 są bardzo rozmowni, a co tam !
Czułam się jak na przesłuchaniu w wiezieniu, no ale przezyłam :D
Taxi przyjechała 1,5 pozniej i do domuuu!

Uffffffff, dzień od samego rana pełen przygód, no ale z szczesliwym zakonczeniem :)

Teraz troszkę zdjęc :


Carolina (włochy), Clara (hiszpania), Miriam (hiszpania) , ja i Jessica (hiszpania).
Moja nadal prawie ze hiszpanska rodzinka :)))



Od lewej Marrisa i Jessica. Marrisa mieszkała w moim mieście 10miesiecy jako Au Pair, ale przeprowadziła się do Dublina. Jessica jej kolejna Au Pair w jej rodzinie :)))
Przygód co nie miara, ale z pewnoscia wróce do Dublina! Oby tylko nie z takimi przygodami :)
Do Polski dostało mi 2 miesiące i 10 dni !!!!!!

10 komentarzy:

  1. Ty mi zazdrościsz pogody a ja Tobie przygody! ;) Szkoda, ze Dublin nie jest bliżej Londynu :D pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam! Zawał miałam w obcym kraju i zyje haha :D

      Usuń
  2. Och, jakbym chciała, żeby mi dwa miesiące zostały, a tu jeszcze 10,5 (:
    Korzystaj póki możesz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi się narazie dłuzy, bo zbyt duzo nie pracuje, ale dni mimo marudzenia uciekaja :))

      Usuń
  3. Zakręcone na maxa :D Weekend udany więc chyba tylko to się liczy, a przez te przygody przynajmniej Dublin zapadnie Ci w pamięć ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. korzystaj z Irlandii pelnymi garsciami! :D Ale super, ze masz tylu znajomych i au pairek :)
    A przegladajac Twoje fotki i stare notki - chlip, zatesknilam za Irlandia ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystam korzystam ! :)) A co do ludzi, to powoli się zaczynaja rozjezdzać ;(
      Moja Tami ma za 2 tygodnie imprezke pożegnalna a tyle z nia przeszłam :(
      Aż smutno...

      Usuń
    2. Niech Ci nie bedzie smutno! Jestem przekonana, ze DLUUUUUUUUGO po wyjezdzie z Eire bedziecie w kontakcie :) Hej, przeciez mozecie jezdzic do siebie na wakacje :D

      Usuń
    3. Pewnie tak :) Jesus juz wrocił do Hiszpani i mamy kontakt, z czego jestem bardzo zadowolona :))

      Usuń