środa, 23 października 2013

Weekendowe zwiedzanie - BELFAST - cz. I

Heeeej :)

W zeszły weekend jak dobrze wiecie odwiedziałam z moimi znajomymi Północną Irlandię, jednakże są to ziemie Brytyjskie przynależące jedynie do Irlandii.
W sobote rano wyruszyłyśm. Trasa nie należała do łatwych - czekało na nas 300km i ponad 3.5 jazdy autem. Na szczęście Irlandzkie drogii, autostrady są bardzo pomocne i szybkie w użyciu, zatem zmęczenia nie dało się odczuć.
Około godziny 13 byłyśmy w stolicy Północnej Irlandii - Belfaście.
Szybki lunch i czas na zwiedzanie.















Pierwszą rzeczą, która znacznie się różniła od typowej Irlandii był język.
Ludzie rozmawiali bardzo łamanym i skrótowym angielskim (jak szkoci).
Aby ich zrozumieć, trzeba było się nieźle wysilić - dodam, że na chwilę obecną nie mam problemu z rozumieniem angielskiego mowionego i pisanego, ale to było coś wow.

Samo zwiedzanie. Miasto jest duże, ale znacznie mniejsze od Dublina.
Aby zwiedzic wszystko w jeden dzień, tak jak było w naszym przypadku trzeba by było brać taksówkę na kazdy zabytek lub miasto godne zwiedzenia...

Pieniadze. Taaak, Belfast leży na "zielonej wyspie" ale jest juz to Wielka Brytania, zatem funty były obowiazkowe! Owszem, były sklepy gdzie mozna było płacic w euro, ale się zwyczajnie przepłacało.

Czy miasto mnie się spodobało ? Sądzę, że na odwiedziny jest godne uwagi, ale na zamieszkanie badz przebywanie tam dłużej, nie sadze. Miasto jest bardzo stare, ale i są czesci bardzo nowoczesne - centra handlowe, kawiarnie, bary itp. 
Szczerze przyznam, że Dublin mnie się bardziej spodobał i ludzie wydają się bardziej milsi niż na północy. Czy tak jest ? To już tylko i wyłącznie moja samoocena :)


Kolejny weekend zapowiada się ciekawie. Weekend typowo halloweenowy, w poniedziałek
jest bank holiday zatem wolne od pracy w całym kraju - jak i dla Au Pair.
Kolejna podróż ? Narazie zarys jakiś jest, co z realizacją - okaże się później :)

Jeśli chodzi o rodzinki na profilu, to ciagle się to zmienia, aż nie nadażam.
Jedna rodzinka zeszła, druga chce rozmawiac, trzecia nic nie odpisuje.
Mam nadzieje, ze po szalenstwie Halloweenowym się to w miare zmieni i ustabilizuje.
Jak na złość mam same rodzinki z wschodniego wybrzeża. Na Kali trzeba poczekac ?
Halllo, I am here!

Klaudia.

8 komentarzy:

  1. A ja chcę wschodnie wybrzeże ;p...chociaż teraz tak się podłamałam że nie wiem co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa do góry ! ;)) Każdy ma swoje fav. miejsca :P

      Usuń
  2. Belfast ... piekne te zdjecia i super opis, ale ja i tak jestem bez pamieci zakochana w Cork :D

    Co do rodzinek - nie przejmuj sie, serio. Ja niby mam perfect matcha, a od ponad miesiaca nie potrafia mi na mejle odpisac i po powrocie do kraju jesli nadal tak bedzie, bede musiala jakos zadzialac :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenstwo Halloweenowe trwa... Ale chciałabym mieć Perfect matcha do konca listopada, aby wyleciec w styczniu, góra w lutym... ;)

      Usuń
  3. Dawaj mi to wschodznie wyvbrzeże wredoto! :P
    Kochamy się wszyscy i trzymamy za siebie kciuki! :*

    P.S. Zdjęcia ładne! No oprócz tych, a których jesteś :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki dzieki, wiedziałam, ze zawsze mogę na Ciebie liczyć ! ;*

      Usuń
  4. Uwielbiam te murale!!! Widziałam sporo dobrych w Kanadzie, gdzie można je było znaleźć na każdym kroku i za każdym razem zastanawiałam się, dlaczego w Polsce takich nie ma :) Te, które widzę na Twoich zdjęciach są świetne! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! zazdroszczę tych podróży, zawsze fajnie zobaczyć coś nowego. a zdjęcia świetne!

    OdpowiedzUsuń